środa, 18 sierpnia 2010

Kazimierz

.

Pamiętam, jak kiedyś poprosił mnie żebym go narysowała . Wykręciłam się twierdząc, że nie potrafię. Była to raczej głupia wymówka. Nie miałam nawet dziesięciu lat i nikt nie oczekiwał wiernego portretu, ale mimo to nie spełniłam prośby w obawie, że nie dam rady.
.
Teraz, kiedy go już nie ma tyle czasu, pomimo chęci, nie potrafię otworzyć w pamięci jego twarzy na tyle wyraźnie, żeby móc ją przenieść na papier. Pozostały tylko zdjęcia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz