poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Znalezisko

.
Przeglądając stare segregatory znalazłam kilka plansz przeznaczonego „do szuflady” komiksu z okresu liceum. Nie planowałam go wówczas pokazywać – był raczej sposobem na wykrzyczenie się przy pomocy piórka, tuszu i kartki papieru.





To był czas, kiedy prosty młodzieńczy bunt dla zasady przekształcał się w rozczarowanie, zarówno sobą – uświadamianie sobie swoich słabości i ograniczeń, jak i ogólnie pojętym światem, tak bardzo odbiegającym od ideałów, które starano mi się przez te wszystkie lata wpajać. Wszystko było nie takie, jakie powinno być i z jednej strony nie można było tego tak po prostu zaakceptować, a z drugiej strony – brakowało sił, żeby rzucić wyzwanie i walczyć. Można jednak było krzyczeć, nawet jeśli nikt tego nie słyszał.






Nigdy nie napisałam scenariusza ani nawet nie miałam pełnej wizji całości, a jedynie kilka pomysłów na pojedyncze sceny i ogólny motyw przewodni. Nie będę jednak nic zdradzać, bo część może uda się jeszcze gdzieś wykorzystać.



Narysowałam tylko te dziesięć stron rozkładające się na trzy sceny, przy czym środkowa miała mieć ciąg dalszy. Pierwotnie planowałam obrobić je na komputerze, dorzucić trochę efektów, ale teraz wydało mi się to niepotrzebne (choć może przydałby się cień tu i ówdzie), więc tylko zeskanowałam oryginalne plansze i wrzuciłam tekst.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz